Witam po Świętach.
Jak wiadomo Święta to czas odpoczynku i relaksu, zwykle również jest trochę więcej czasu na robienie różnych mniej lub bardziej ciekawych rzeczy.
Dla nas oznacza to m.in możliwość przeczytania jakiejś ciekawej książki, o której później możemy napisać na naszym blogu.
Na warsztat poszedł "Jednominutowy Manager" Blanchard Ken, Johnson Spencer. Wybór wynikał z dwóch rzeczy. Po pierwsze akurat mieliśmy tę książkę dostępną. Po drugie skoro pierwszą książką jaką opisaliśmy było "Jednominutowy Manager i Zarządzanie Samym Sobą" więc z kronikarskiego obowiązku wypada sięgnąć po pierwszą z cyklu pozycję.
A więc do rzeczy czyli recenzji...
Na początku rzuca się w oczy zwięzłość treści (w moim przypadku 71stron, w wersji papierowej 108). Niewątpliwie jest to zaleta pod warunkiem, że te 71stron jest wypełnione czymś wartościowym. Kolejna sprawa to nieodłączna fabuła, którą spotkaliśmy już w poprzednio recenzowanej książce. Dla nas jest to spory minus publikacji. Z drugiej strony bez tej fabuły pewnie dało by się wszystko zmieścić na 30stronach. A co to za książka z 30-toma stronami? Mimo wszystko książka sprzedała się w nakładzie ponad 10 000 000 (dziesięć milionów) i nadal sprzedaje się 100 000szt na miesiąc (cytując EMPIK.com). A parafrazując przysłowie "... miliony czytelników nie mogą się mylić". Całość sprowadza się do podanych w mimo wszystko zjadliwej (pomimo fabuły) formie 3 złotych zasad jednominutowego zarządzania:
- jednominutowe wyznaczanie celów
- jednominutowe pochwały
- jednominutowe reprymendy.
Dodatkowo całkiem niezła przypowiastka nt. tresury słonia, co może być przydatne podczas dyskusji z "twardogłowymi" współpracownikami z podejściem "nie da się..."
Czy w jakikolwiek sposób treści publikacji można uznać za rewolucyjne, jak próbują nas przekonać reklamy w internecie? Zapewne nie. Natomiast jest tam kilak aspektów, na które warto zwrócić uwagę, także przez wzgląd na ich prostotę. Dodatkowo kilkukrotne (jeżeli nie kilkunastokrotne) wymienianie tych zasad i ich odmienianie przez wszystkie przypadki pozwala zapamiętać kluczowe stwierdzenia (dla tych, którzy potrzebują, bo nas to trochę razi, ale my czepialscy jesteśmy z natury)
Reasumując WARTO!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz