logo

logo
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jednominutowy manager. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jednominutowy manager. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 grudnia 2014

Jednominutowy Manager

Witam po Świętach.

Jak wiadomo Święta to czas odpoczynku i relaksu, zwykle również jest trochę więcej czasu na robienie różnych mniej lub bardziej ciekawych rzeczy.
Dla nas oznacza to m.in możliwość przeczytania jakiejś ciekawej książki, o której później możemy napisać na naszym blogu.
Na warsztat poszedł "Jednominutowy Manager" , . Wybór wynikał z dwóch rzeczy. Po pierwsze akurat mieliśmy tę książkę dostępną. Po drugie skoro pierwszą książką jaką opisaliśmy było "Jednominutowy Manager i Zarządzanie Samym Sobą" więc z kronikarskiego obowiązku wypada sięgnąć po pierwszą z cyklu pozycję.
A więc do rzeczy czyli recenzji...
Na początku rzuca się w oczy zwięzłość treści (w moim przypadku 71stron, w wersji papierowej 108). Niewątpliwie jest to zaleta pod warunkiem, że te 71stron jest wypełnione czymś wartościowym. Kolejna sprawa to nieodłączna fabuła, którą spotkaliśmy już w poprzednio recenzowanej książce. Dla nas jest to spory minus publikacji. Z drugiej strony bez tej fabuły pewnie dało by się wszystko zmieścić na 30stronach. A co to za książka z 30-toma stronami? Mimo wszystko książka sprzedała się w nakładzie ponad 10 000 000 (dziesięć milionów) i nadal sprzedaje się 100 000szt na miesiąc (cytując EMPIK.com). A parafrazując przysłowie "... miliony czytelników nie mogą się mylić". Całość sprowadza się do podanych w mimo wszystko zjadliwej (pomimo fabuły) formie 3 złotych zasad jednominutowego zarządzania:
- jednominutowe wyznaczanie celów
- jednominutowe pochwały
- jednominutowe reprymendy.
Dodatkowo całkiem niezła przypowiastka nt. tresury słonia, co może być przydatne podczas dyskusji z "twardogłowymi" współpracownikami z podejściem "nie da się..."
Czy w jakikolwiek sposób treści publikacji można uznać za rewolucyjne, jak próbują nas przekonać reklamy w internecie? Zapewne nie. Natomiast jest tam kilak aspektów, na które warto zwrócić uwagę, także przez wzgląd na ich prostotę. Dodatkowo kilkukrotne (jeżeli nie kilkunastokrotne) wymienianie tych zasad i ich odmienianie przez wszystkie przypadki pozwala zapamiętać kluczowe stwierdzenia (dla tych, którzy potrzebują, bo nas to trochę razi, ale my czepialscy jesteśmy z natury)

Reasumując WARTO!